Strona główna Biały Bór Jest nadzieja dla Psikątka, pomoc wciąż jednak potrzebna

Jest nadzieja dla Psikątka, pomoc wciąż jednak potrzebna

Po miesiącach niepewności pojawiła się szansa na szczęśliwy finał historii Psikątka Tośkowej Ferajny. Maria Danuta Kadela podpisała umowę przedwstępną z prawowitym właścicielem domu w Stepieniu, w którym mieszka wraz ze swoimi podopiecznymi. Aby nieruchomość wreszcie stała się ich własnością, potrzebne są jednak pieniądze.

O dramatycznej sytuacji Psikątka zrobiło się głośno w całej Polsce za sprawą reportażu programu „Uwaga!” TVN. Pokrótce przypomnijmy: Maria Kadela była przekonana, że kupuje dom, który stanie się bezpiecznym miejscem dla niej i pozostających pod jej opieką zwierząt. Na jego zakup przeznaczyła pieniądze uzyskane m.in. ze sprzedaży ponad czterohektarowej działki w Borach Tucholskich. Jak podkreśla, nie były to środki pochodzące ze zbiórek. Za nieruchomość zapłacono wówczas łącznie 146 tys. zł.

Później okazało się, że osoba przyjmująca pieniądze nie była właścicielem domu i sama dysponowała jedynie umową przedwstępną zawartą z jego prawowitym właścicielem. Wraz z kosztami remontów, budowy kojców, wybiegów i przystosowania posesji do potrzeb zwierząt straty Psikątka miały przekroczyć 200 tys. zł. W praktyce Ferajna stanęła przed koniecznością zapłacenia za ten sam dom po raz drugi. Nad miejscem schronienia dla czworonogów zawisła również groźba eksmisji. Sprawę, na szczęście, nagłośniła „Uwaga!” TVN, a w przygotowanym przez Mariusza Zielińskiego materiale głos zabrali m.in. przedstawiciele lokalnych samorządów, a także nasza redakcja.

Teraz sytuacja się zmieniła. 28 sierpnia Maria Kadela podpisała umowę już bezpośrednio z właścicielem zajmowanej przez Psikątek nieruchomości w Stepieniu. Pierwsza część należności została wpłacona, dzięki czemu Ferajna może pozostać na miejscu. – Można chwilę odetchnąć, że jest szansa, mieszkamy legalnie, nie będzie eksmisji. Jeden warunek – pieniądze – poinformowała Maria Kadela.

Zgodnie z zawartą umową, w ciągu najbliższych czterech miesięcy trzeba zgromadzić prawie 200 tys. zł, a kolejne 50 tys. zł do końca marca przyszłego roku. Dom ma 191 m2, a cała nieruchomość obejmuje 8600 m2 działki położonej pod lasem. To właśnie tutaj od lat funkcjonuje placówka zapewniająca schronienie przede wszystkim psom wiekowym, chorym i trudnym do adopcji.

Pomóc ma prowadzona w internecie zbiórka „Na nowy dom dla Ferajny”. Jej cel wynosi 395 tys. zł, a do tej pory darczyńcy przekazali ponad 150 tys. zł. Środki mają pozwolić Psikątkowi ostatecznie uregulować sytuację miejsca, które przez ostatnie lata stało się domem dla kilkudziesięciu zwierząt.

Do sytuacji Ferajny wracamy nie po raz pierwszy. Niedawno na naszych łamach pokazywaliśmy m.in. wizytę zawodników mieszanych sztuk walki, którzy podczas obozu szkoleniowego w Szczecinku odwiedzili czworonożny azyl i włączyli się w pomoc jego podopiecznym.