Dziś w Historycznym Czwartku o szczecineckich zwyczajach sylwestrowo-noworocznych.
Sylwestrady na placu Wolności zaczęto organizować jakoś z początkiem lat 90. XX wieku. Tradycję wspólnego witania Nowego Roku i składania sobie życzeń przerwano w sylwestra 2003 roku. To wtedy niemal w ostatniej chwili odwołano imprezę na placu Wolności powołując się na informacje o wzroście zagrożenia w miejscach publicznych. Był to okres interwencji w Iraku po zamachach z 11 września w Ameryce, a Polska – sojusznik USA – miała się znaleźć na celowniku terrorystów spod znaku Al-Kaidy.
Zamiast bomby prędzej można było bowiem dostać w głowę butelką po szampanie lub petardą. Potem do zabawy na placu wrócono jeszcze na krótko, by ostatecznie – właśnie z uwagi na bezpieczeństwo – ostatecznie się z niej wycofano. Sporą część wydatków pochłaniało bowiem zapewnienie bezpieczeństwa. Balowiczów pilnowało nawet około 30 osób – ochroniarzy, strażników miejskich i policjantów.
Znacznie dłużej przetrwało witanie Nowego Roku przez płetwonurków z klubu Murena. W roku 2026 już po raz 32. raz w południe 1 stycznia zanurzą się w Trzesiecku. Nieco ponad 10 lat swoją noworoczną kąpiel odbywają i szczecineckie morsy.
Dziś od bez mała dekady na placu Wolności w okresie przedświątecznym króluje jarmark bożonarodzeniowy i ta nowinka chyba lepiej się przyjęła niż sylwestrada.


































Foto: BPiKSUM/GRYF.tv
Biuro Prasowe i Komunikacji Społecznej Urzędu Miasta














