Strona główna Bez kategorii Zima w Szczecinku. MEC bije rekord produkcji ciepła

Zima w Szczecinku. MEC bije rekord produkcji ciepła

Sławomir Włodarczyk

W styczniu kotłownie Miejskiej Energetyki Cieplnej w Szczecinku wyprodukowały 84 tysiące gigadżuli ciepła. To rekordowy miesiąc w historii spółki. 

Utrzymujące się od kilku tygodni niskie temperatury są czasem wytężonej pracy szczecineckich ciepłowników. Wszystkie trzy kotłownie rejonowe MEC (i mniejsze gazowe) pracują niemal pełną mocą. 

– W porównaniu do grudnia zużycie opału wzrosło w styczniu o 40 procent – mówi Marek Szabałowski, prezes MEC Szczecinek. W liczbach bezwzględnych dało to 4,5 tysiąca ton miału węglowego.

Choć węgiel znika w szybkim tempie ze składów MEC to nie ma ryzyka, że go zabraknie. Spółka ma zamówione kolejne dostawy, choć w tym tygodniu jeden transport trzeba było opóźnić, bo przy takich mrozach miał przymarza do wagonów co znacznie utrudnia jego rozładunek. 

W styczniu ciepłownie w Szczecinku wyprodukowały 84 tysiące gigdżuli (jednostki miary ilości ciepła). W przeliczeniu na kilowatogodziny to sporo ponad 23 miliony kWh. Tym samym ustanowiono rekordowy miesiąc w historii MEC od chwili, gdy produkcja jest dokładnie opomiarowana, czyli od końca lat 90. XX wieku. Wiadomo, że w tym czasie znacznie zwiększyła się chociażby powierzchnia ogrzewana przez MEC i trudno porównać te dane, ale faktem jest, że zapotrzebowanie na energię cieplną w styczniu jest rekordowe. 

Zużycie energii jest przy takich mrozach gigantyczne. Dziś rano (wtorek, 3 lutego) nasze trzy kotłownie pracowały pod obciążeniem 43 megawatów. – To bardzo dużo, ale uspokajam: mamy wciąż sporą rezerwę wynoszącą przy tym obciążeniu około 15 MW – mówi szef spółki ciepłowniczej zapewnia, że są przygotowani na jeszcze silniejsze mrozy. 

Są one jednak niebezpieczne dla instalacji wewnętrznych w pustostanach, pomieszczeniach gospodarczych, technicznych czy piwnicach. – Ponawiamy apel, aby utrzymywać w nich dodatnie temperatury, nie zakręcać całkowicie grzejników, zamykać okna, bo może dojść do zamarznięcia instalacji – przestrzega Marek Szabałowski. – Mieliśmy już przypadki, że rury zamarzały na nieogrzewanych klatkach schodowych, suszarniach czy pralniach. 

Lód potrafi rozsadzić rury, a to zwykle oznacza konieczność wyłączenia ogrzewania na większym obszarze, aby zlokalizować wyciek i usunąć awarię. 

Biuro Prasowe i Komunikacji Społecznej Urzędu Miasta