Sezon letnich imprez jeszcze się oficjalnie nie rozpoczął, ale nad Trzesieckiem w tej materii już się sporo dzieje. W centrum uwagi znalazł się Art Piknik Festival, a wszystko za sprawą sporu o tożsamość wydarzenia, jego nazwę oraz oczywiście pieniędze.
Art Piknik Festival przez lata był jedną z najważniejszych imprez kulturalnych nie tylko Szczecinka i powiatu szczecineckiego, ale bez mała również Pomorza Zachodniego. Organizowane od 2013 roku wydarzenie łączy koncerty, teatr uliczny, sztuki wizualne oraz gros wydarzeń plenerowych. Festiwalowe sceny przez te wszystkie lata zaliczyli m.in. zarówno tak popularni muzycy jak Kult, Lemon, Krzysztof Zalewski czy Ray Wilson, jak również nieco bardziej alternatywni artyści pokroju Bovskiej, Smolika z Kevem Foxem, Natalii Przybysz czy Leszka Możdżera. Co ważne, mimo przybywających latem do Szczecinka gwiazd estrady, organizatorzy nie zapominali o bardzo ważnym pierwiastku lokalności – festiwal od początku promował szczecineckich artystów i nawiązywał do historii kultowego w wielu kręgach klubu muzycznego Hi-Hat.
Ile z tego dziś pozostało? Jeszcze tydzień temu większość zachwycała się kolejną zaplanowaną porcją pierwszoligowych gwiazd w osobach Kasi Kowalskiej, Piaska i Grubsona oraz zespołu Varius Manx z Kasią Stankiewicz na wokalu. Dziś na plan pierwszy wysuwa się coraz bardziej otwarty otwarty konflikt pomiędzy jego wieloletnimi pomysłodawcami (skupionymi wokół Rafała Staniszewskiego i stowarzyszenia SZTOS) oraz Samorządową Agencją Promocji i Kultury. Spór w ostatnich dniach wyraźnie wyszedł poza kulisy organizacyjne i poprzez oświadczenia przeniósł się do mediów społecznościowych oraz lokalnych mediów. I oczywiście jednego tworu mediopodobnego, który do krucjaty przeciwko lokalnej władzy tradycyjnie ochoczo wyruszył jeszcze zanim poznaliśmy kolejne fakty rzucające poważniejszy cień na sprawę.



Jak czytamy w oświadczeniu stowarzyszenia SZTOS, Art Piknik Festival „nigdy nie był tylko wydarzeniem”, ale wieloletnim projektem tworzonym przez artystów, wolontariuszy i mieszkańców. Organizatorzy zarzucili SAPiK-owi, że bez konsultacji zmieniono formułę wydarzenia, pozostawiając w jego trzonie jedynie nazwę. Według nich obecna odsłona imprezy nie oddaje idei, na której budowano markę przez ponad dekadę. Najmocniejszym elementem stanowiska SZTOS był apel, aby tegoroczna edycja wydarzenia nie nosiła już nazwy Art Piknik Festival. Organizatorzy twierdzą, że „to nie jest już ten festiwal” i nie chcą też podpisywać się pod wydarzeniem organizowanym bez ich udziału. Podkreślali również, że z roku na rok ich wpływ na organizację był coraz bardziej ograniczany, a decyzje miały zapadać poza nimi.
Gwóźdź programu dotyczył jednak w spore mierze również pieniędzy. SAPiK odpowiedział, że jako instytucja samorządowa ma obowiązek kierować się zasadami przejrzystości i odpowiedzialnego wydawania publicznych środków. Przedstawiona przez SZTOS propozycja organizacji wydarzeń tradycyjnie zlokalizowanych na Ślusarni opiewała na robiące wrażenie ponad 165 tys. zł, a dodatkowo zakładała zasilenie portfeli inicjatorów wpływami z biletów. Duże znaki zapytania budziły też niektóre z wyszczególnionych pozycji, których część została później wymazana w publikowanym na Facebooku oświadczeniu.
Agencja uznała takie warunki za zbyt kosztowne, choć SZTOS uparcie twierdzi, że sprawa nie dotyczy wyłącznie pieniędzy. Środowisko Rafała Staniszewskiego ujawniło, że już 3 marca 2026 roku przesłało do SAPiK-u projekt rozszerzonego programu festiwalu obejmującego szereg dodatkowych działań m.in. dla dzieci oraz seniorów, dzieci, a także przegląd młodych, lokalnych zespołów z możliwością nagrania profesjonalnego singla. Według SZTOS początkowo usłyszano, że miasto nie przewiduje żadnego wsparcia finansowego, a dopiero później miała pojawić się propozycja symbolicznego dofinansowania w wysokości 10 tys. zł.
Jakby tego było mało, kolejną osią konfliktu stała się kwestia praw do logotypu Art Piknik Festival. SZTOS zarzucił SAPiK-owi próbę przejęcia logotypu bez zgody autora projektu. Według pomysłodawców festiwalu, marka wydarzenia była budowana przez lata i stanowi integralną część ich działalności artystycznej. Okazało się jednak, że Samorządowa Agencja Promocji i Kultury zgłosiła logo do rejestracji w Urzędzie Patentowym RP jako własny znak towarowy, a rejestracja została zatwierdzona. Problem w tym, że autor projektu logotypu – Rafał Zabuski – nie wyraził zdaniem SZTOS-u na to zgody. Padły oskarżenia „przejęcia cudzej pracy” i naruszenie praw autorskich oraz zapewnienia, że inicjatorzy Art Pikniku posiadają dokumentację potwierdzającą autorstwo projektu.
Co więc dalej? Mimo dość ostrego sporu tegoroczna edycja festiwalu ma odbyć się zgodnie z planem, dla przeciętnego Kowalskiego niewiele się więc zmienia. Na pewno jednak do 24 lipca będziemy w przestrzeni publicznej słyszeć dwugłos: jedni będą twierdzić, że nie tyka się czegoś co działa znakomicie, drudzy będą podkreślać potrzebę świeżego spojrzenia na wydarzenie. Ile osób, tyle opinii. Jako przedstawiciele mediów oraz przede wszystkim stali bywalcy Art Pikniku na pewno będziemy dla Was relacjonować tegoroczną edycję imprezy. Pamiętajmy, że sztuka przede wszystkim powinna najpierw łączyć!














